Kategoria: SAVOIR-VIVRE bez tajemnic

Bilety wizytowe

Pochwaliwszy więc dawne czasy i dawne bilety wizytowe (taka nazwa obowiązywała), darujmy sobie wyliczanie innych zalet tego kartonika. Ludzie sprytni już wtedy bowiem wpadli na koncept, by obstalować sobie po kilka rodzajów wizytówek. Tak więc ktoś, kto był np. artystą, uwidaczniał to na jednej wizytówce, na drugiej zwra­cał uwagę, że jest profesorem Akademii Sztuk Pięknych (co ważne było w innym miejscu), do celów ściśle biznesowych (jako właściciel galerii) miał trzecią… Nie jest to wcale przejaw snobizmu! Gdyby tak pomieścić razem wszystkie tytuły na jednym kartoniku, ośmie­szyłby się. Cały ten system, bez żadnej zmiany, nadal funkcjonuje.Najważniejszą funkcją wizytówki jest naturalnie przekazanie swo­ich „namiarów” osobie przygodnie poznanej w czasie koktajlu lub in­nego spotkania, a ważnej dla właściciela wizytówki. Dawniej przygod­nie poznanych właściwie nie było tu więc pojawiają się różnice.

Witaj na moim blogu! Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących świata mody i urody, będę tutaj zamieszczała wpisy dotyczące doboru odpowiedniej stylizacji do Twojej figury, aktualnych trendów w makijażu i czy pielęgnacji paznokci.

Zastosowanie wizytówek

Wizytówka jest również dlatego wygodna, że możemy sobie póź­niej odtworzyć sylwetki rozmówców, „ulokować” odpowiednio takich, których już się dawno zapomniało. Dlatego wielu ludzi kolekcjonuje wizytówki, a wyrzuca te, które już na pewno nie będą przydatne. Następnym zastosowaniem wizytówki jest dołączanie jej do wy­syłanych kwiatów (są do tego celu odpowiednie małe kopertki). Napisanych kilku krótkich słów na wizytówce z reguły się nie pod­pisuje (wiadomo, jak się nazywamy), a taka pachnąca ogrodem przesyłka może się stać początkiem miłej znajomości, nie tylko urzę­dowej. Stąd popularność takiej formy adoracji wśród starych i mło­dych podrywaczy. Zresztą kwiaty wysłać może każdy, także by zwró­cić na siebie uwagę (np. kogoś, kto dostał nagrodę czy awans). Jest to rodzaj podlizywania się, ale jednak „przestępstwo” umiarkowane.

Witaj na moim blogu! Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących świata mody i urody, będę tutaj zamieszczała wpisy dotyczące doboru odpowiedniej stylizacji do Twojej figury, aktualnych trendów w makijażu i czy pielęgnacji paznokci.

Niezastąpione są wizytówki

Niezastąpione są wizytówki na wszelkich imprezach branżowych (zjazdach, festiwalach, konferencjach). Pozwalają uzyskać orientację w środowisku, często bardzo licznym, także zagranicznym. Bywa, że procentują kontaktami, które dają o sobie znać po wielu miesiącach zaproszeniami, propozycjami, przekazywaniem materiałów. Co prawda, należałoby dodać: procentują wtedy, gdy osoba nowo pozna­na wyda się tej drugiej interesująca, zorientowana merytorycznie, kulturalna. Jeśli nie nawet wyzłocona wizytówka nie pomoże. A na­prawdę wyzłocona, nawiasem mówiąc, może autentycznie zaszkodzić. Ważną rolę spełnia też przywieszka, nazywana z angielska badge (wym. badż). Umieszcza się ją przeważnie na marynarce czy innym (damskim) ubiorze, teoretycznie na wysokości oczu. W Polsce często daje o sobie znać jej bezsensowne traktowanie (niektórzy umiesz­czają ją byle jak i byle gdzie, a niedoświadczeni organizatorzy nie myślą o tym, że to nie ma być żadna ozdóbka). Przywieszka powinna być wypełniona dużymi literami, z nazwiskiem czytelnym z pewnej odległości. Ma ona przecież konkretne przeznaczenie: odnajdywanie nieznanych osób na dużej sali.

Witaj na moim blogu! Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących świata mody i urody, będę tutaj zamieszczała wpisy dotyczące doboru odpowiedniej stylizacji do Twojej figury, aktualnych trendów w makijażu i czy pielęgnacji paznokci.

Trzeba tylko uważać

Trzeba tylko uważać, żeby nie pomylić odzywek i np. nie zawołać „przepraszam, właśnie szef wchodzi”, gdy rozmawiamy z telefonu do­mowego, albo zakrzyknąć „woda mi się z wanny przelewa”, gdy je­steśmy w biurze. Popularny okrzyk „wódeczka nam się grzeje” do­bry jest na różne okazje, a w dodatku może uchodzić za dowcip. A poważnie: telefon służy do załatwiania konkretnych spraw, a przy tym kosztuje „od minuty”. Zatem zwroty w rodzaju „to chyba byłoby wszystko” albo „myślę, że szczegóły jeszcze omówimy” (choć wiemy, że nic do omówienia nie zostało), wcale nie są niegrzeczne. Czasem zresztą rozmówca też marzy, żeby skończyć, a nie wie jak. Jedna ważna zasada: kto zadzwonił, ten ma skończyć, bo to on coś chciał przekazać. Na zakończenie „wykładu o telefonach” parę słów o sprawie ogól­niejszej telefonowaniu nie za swoje pieniądze… czyli, zdradźmy ta­jemnicę, z zakładu pracy. Przywykliśmy w minionej epoce korzystać z tego i owego na rzecz ówczesnego pracodawcy, do czego wielu lu­dzi czuło się wręcz zachęconych, bo nikt majątku nie pilnował. Czym­że był wówczas koszt rozmowy, choćby międzymiastowej!…

Witaj na moim blogu! Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących świata mody i urody, będę tutaj zamieszczała wpisy dotyczące doboru odpowiedniej stylizacji do Twojej figury, aktualnych trendów w makijażu i czy pielęgnacji paznokci.

Korespondencja w emailach

Apelowano do mnie, żeby coś powiedzieć o komputerach, czyli o emailach i Internecie. Krótko zatem: korespondencja tą drogą podlega zasadom podobnym jak każda inna, tyle że jest znacznie swobodniejsza. Choćby dlatego, że już z założenia nie stosuje się tam polskich liter, nie krępują nas stare reguły i zamiast „Łączę wyrazy poważania” piszemy „czesc”, bo krócej i każdy się domyśli. No, może trochę przesadziłem, ale tylko trochę. Dodajmy jeszcze uwagę, że nieźle pasują tu zasady dotyczące telefonowania, czyli że nowa jest tylko technologia, a mentalność ludzka, nawyki i skłonno­ści pozostają te same. Można oczywiście apelować, aby skończyć z zaśmiecaniem Inter­netu najdziwniejszymi wygłupami, by dać spokój z „rozkoszami” roz­powszechniania wirusów. Niestety, mało dowierzam swoim apelom, nawet w najbardziej oburzającej i bezsensownej sprawie. Jest tu zresztą pewna odmienna okoliczność otóż Internet daje poczucie anonimowości, bezkarności swobody, daje radość z tego, że i ja mogę powiedzieć, co myślę… Tak więc, czy walczyć ze swobodą wypowia­dania i to w Polsce roku 2005? Kto się odważy?

Witaj na moim blogu! Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących świata mody i urody, będę tutaj zamieszczała wpisy dotyczące doboru odpowiedniej stylizacji do Twojej figury, aktualnych trendów w makijażu i czy pielęgnacji paznokci.

„Komórki”, automaty, hałas i dobre obyczaje

Ależ ten świat pędzi naprzód, nawet przemiany obyczajowe reali­zują się na naszych oczach! Zanim zdążyłem tę książkę napisać, nie­które rozdziały trafiają do śmietnika. Tak jest ze sprawą telefonów komórkowych. Przed rokiem czy dwoma zaledwie powszechnym od­ruchem było potępianie ich posiadaczy za to, że się popisują nowym gadżetem, że wychodzą wtedy na ulicę przed sklep, żeby ich wszyscy widzieli… Dzisiaj te śmieszne pretensje poszły w niepamięć bo „ko­mórkę” można mieć za złotówkę (przynajmniej na początek, zanim zaczniemy dzwonić). Czy to znaczy, że nie mamy już do jednokomórkowców żadnych pretensji? Tak dobrze nie jest. Nie dość, że aparaty dzwonią w naj­bardziej niespodziewanych miejscach (na koncertach w filharmonii, w kościele i na wykładach), to rozmawiacze zmuszają nas do wysłu­chiwania piramidalnie głupich odzywek. Nabardziej uciążliwe jest to w podróży: taki jeden z drugim dzwoni co kwadrans do domu (tak się stęsknił za domownikami, bez wyjątku!) i melduje, że „jedzie my”. Może ja się czepiam, przecież istotnie nic innego się nie dzieje, ale w takim razie po co dzwonić? Czy to nie lepiej poczekać, aż na pociąg napadną Indianie?

Witaj na moim blogu! Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących świata mody i urody, będę tutaj zamieszczała wpisy dotyczące doboru odpowiedniej stylizacji do Twojej figury, aktualnych trendów w makijażu i czy pielęgnacji paznokci.

Honorowe miejsce w samochodzie

O samochodach będzie niewiele. Dlaczego? Bo ich ilość jest już ogromna, a to znaczy, że zdążyliśmy przedyskutować, przegłosować (w kręgu domowników i w pracy) wszystko, czego ten temat wymaga. Co nie znaczy, że wiemy o wiele więcej niż poprzednio. Zacznijmy jednak od tego, czego nie wiemy. Które miejsce w sa­mochodzie jest najbardziej „honorowe”, czyli najlepsze? Wielu kie­rowców sądzi, że to z przodu, obok kierowcy, bo widok dobry. A prze­cież każdy z nas widział, że królowa angielska jeździ wyłącznie na tylnym, po prawej! I to nie tylko dlatego, że w cinąuecento nie zmie­ściłaby się w tej dziurze, która powstaje po złożeniu siedzenia. No, ale ona ma przecież inny samochód! Miejsce z tyłu jest wygodne i pozwa­la zachować należny dystans do kierowcy, czyli dawniej służącego (kierowca taksówki także bywał izolowany i status miał podobny). Tylne lewe siedzenie jako reprezentatywne nie wchodzi w rachu­bę, ze względów dyplomatycznych (witający zawsze stoi przy prawych drzwiach i nie powinien mieć co do tego wątpliwości). Zresztą żaden szanujący się ambasador nie wysiadłby prosto pod koła pędzących pojazdów, a przepychanie się przez całą limuzynę jest nieprzyjemne. Tym bardziej że wytworne stroje bardzo takich operacji nie lubią.

Witaj na moim blogu! Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących świata mody i urody, będę tutaj zamieszczała wpisy dotyczące doboru odpowiedniej stylizacji do Twojej figury, aktualnych trendów w makijażu i czy pielęgnacji paznokci.

Czego jeszcze właściciel samochodu robić nie powinien?

Czego jeszcze właściciel samochodu robić nie powinien? Najogól­niej wszystkiego, co może pasażerom (gościom przecież!) przeszka­dzać. Dobrym przykładem jest włączanie radioodbiornika: nie każdy to lubi, a już szczególnie, gdy w czasie jazdy chciałoby się porozma­wiać. Można zapytać, oczywiście, ale przy odpowiedzi warto wziąć poprawkę: goście dobrze wychowani powiedzą, że nie przeszkadza choć chyba przeszkadza… Najprościej nie włączać i nie pytać. Tylko dla porządku przypomnijmy, że używanie w samochodzie telefonu jest wprost zagrożeniem życia: zajęta ręka, rozproszona uwaga czego jeszcze trzeba, by wylądować na drzewie? Jak można będzie zareagować, gdy sytuacja na szosie zmieni się w ciągu sekun­dy? A jednak wciąż się widuje taką „gimnastykę” i myśli: czy długo pan kierowca będzie miał taki fart?Dzikie ekscesy pijanych, które z daleka pachną paroletnimi wy­rokami, nie są przedmiotem savoirvivre’u. Darujmy je sobie. Ale co­dzienna obecność w ruchu drogowym, konieczność podejmowania precyzyjnych decyzji, co dalej robić to trzeba przemyśleć zawcza­su! Jeśli nie nabędziemy odruchu koleżeńskiego traktowania innych, jeśli nie wczujemy się w ich sytuację to albo zapanuje agresywny chaos, albo w ogóle przestaniemy jeździć.

Witaj na moim blogu! Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących świata mody i urody, będę tutaj zamieszczała wpisy dotyczące doboru odpowiedniej stylizacji do Twojej figury, aktualnych trendów w makijażu i czy pielęgnacji paznokci.